wagonman345 | e-blogi.pl
Chór Gospel 2014-04-17

W Sobotę byłem na koncercie Gospel. "Sukces Gospel Project" tak się nazywali.


Mieliśmy popołudniowe spotkanie w Kościele. Zaraz po Tata powiedział, że nie ma co wchodzić do mieszkania, bo lada chwila rozpoczyna się koncert, na który idzie babcia; i rodzice jak będą mogli to też dołączą. Wsiadłem więc na rower i pojechałem do kościoła ewangelickiego aby się wyrobić na początek.


Przyjechałem i za krótką chwilę, siedziałem w środku, oczekując na rozpoczęcie. Zaczęli powiedziałbym skromną piosenką "Niech świątynia twoja wypełni się chwałą" nie mam pojęcia jaki ma oryginalny tytuł to fragment refrenu.


Potem podnieśli poprzeczkę i poszli nieco wyżej z zaplanowanym programem.


Fajnie było posłuchać takich zborowych kawałków na koncercie. Było wiele solistów. Sprzęt nieco szwankował, ale to nie przeszkadzało.


Były skargi, że zacząłem Beatbox'ować, ale to w domu.



Piosenki dobre, ale potem się dowiedziałem, że pewne osoby w tym chórze są nie wierzące i radość nie co mi opadła czy też wrażenie koncertu.


Ale radować w Panu mamy  się zawsze, choćby z tego, że nasze imiona są zapisane w Księdze Żywota w niebie.


ściemy w serialu Arrow 2014-04-02

Żebyście wiedzieli, że wiem o czym mówię, to powiem, że też jestem łucznikiem.



Od czego zacząć.



Po pierwsze Oliwer Queen była wyspie przez pięć lat co odznacza, że stał się nieco Buszmanem i pewnie takowym był.



Kolejne kłamstwo to, to, że na wyspie trenował na łuku tradycyjnym niesportowym, a jako Arrow posiada łuk sportowy tradycyjny, a to różnica. Tradycyjny sportowy jest rozkręcany i składa się z ramion i majdanu.



Po drugie, to, to co Hollywood lubi bardzo mocno. Żeby to ocenić potrzeba trochę teorii. Gdy strzelasz z łuku tradycyjnego celowanie następuje po wypuszczeniu pierwszej strzały. Maksymalny czasy celowania to 8sec. Żeby był ostry kontrast, co robi Arrow gdy atakuje go gość z pistoletem maszynowym? Widziałem taką scenę gdy nasz bohater stoi tyłem jego wróg otwiera ogień, a Arrow w tym momencie odwraca się, wyrabia się w tym aby nie zostać postrzelonym, naciąga łuk i wypuszcza strzałę, która rani napastnika śmiertelnie.


http://zalukaj.tv/serial-online/61718/vendetta_.html


Integracja do upadłego - Elgląg 2014-04-01



Wydarzenie o tytule: "Nie zmarnuj życia 3" nadchodziło z wielkimi krokami. My grupa z Giżycka zastanawialiśmy się, jak możemy się tam dostać i dojechać w całości do Elbląga.


Postanowili, że pastor weźmie jedną grupę, a starszy członek naszej młodzieżówki weźmie resztę. Zebranie się do odjazdu przed kościołem było ustalone na godzinę 15. 15 coś koło tego. Gdy wybiła godzina ja już byłem na dole i witałem się z tymi co przyszli. Były już dziewczyny Ola, Angelika brakowało Krysi, ale to i tak przez krótki czas. Nie wyrobiliśmy się z wyjazdem co do minuty, ale wkrótce wyjechaliśmy. Krysia - najmłodsza z nas - była nieźle wyposażona w prowiant, wszyscy skorzystaliśmy.


 


I tak po zielonych terenach przemierzyliśmy naszą drogę. Tak naprawdę to Elbląg był tylko naszą metą, a Tata - pastor pojechał dalej, bo jechał do Gdańska na urodziny brata. Z godziną wylądowaliśmy tak, że zdążyliśmy na połowę pierwszego wykładu, który był głoszony przez A. Stróżka o tym co to znaczy umierać dla Pana.

To podejmowanie codziennych decyzji, które świadczą o tym, że odmienił cie Bóg. - to tylko jedna z myśli.


Po wykładzie podszedłem i przywitałem się z wykładowcą i z innymi - sporą częścią młodzieży.


Ktoś inny z naszej młodzieżówki załatwił mi rejestrację. Zeszliśmy na dół po integrować się z innymi. Jacek wierny towarzysz zniósł mnie po schodach na rękach, a ktoś z młodzieżówki zniósł mój wózek. Zaczęło się gry, rozmowy itd. 


Gdy nadeszła pora ciszy nocnej, wyszliśmy z opiekunami i udaliśmy się do szkoły gdzie mieliśmy spać. Dla mnie było to małe niedogadanie się, bo miałem spać u kogoś pierwotnie. Koniec końców wylądowałem w świetlicy szkolnej na kanapie. Spał ze mną jeszcze Benjamin - jeden z młodzieżówki i Jacek z Ewą.
Podziwiam Ewę, że wytrzymała to, gdzie spała.


Ale Jacek powtórzył, że w Norwegi, gdzie z paroma ludźmi pracował i spał pod gołym niebem prawie, było gorzej.


Następnego dnia przyszliśmy na śniadanie dla drugiej grupy uczestników, bo tak nas zapisali. Musieliśmy jeszcze trochę poczekać, bo tamci kończyli dojadanie.


Byli tacy co się cieszyli, że ich śniadanie jest w drugiej turze. Wyjaśniali, że wtedy można zjeść wszystko. Pierwsza kolejka nigdy nie wie, ile zostawić.


 


Po jedzeniu w głównej sali, krótkie rozpoczęcie, czy słowo wstępu. Uwielbienie, wiele piosenek nie było mi znanych, ale i tak cieszyłem się, że jestem wśród swoich.


A. Stróżek miał kolejny wykład, trudno mi teraz rozgraniczyć o czym był pierwszy, a o czym drugi, bo wiele się zazębiało z sobą. W każdym razie obraz do zapamiętania był ciągle ten sam. Gąsienica, która ciągle tylko je, po zamknięciu w kokonie przeistacza się w pięknego motyla i nie ma już „starej” gąsienicy.


 


W trakcie konferencji planujemy kilka sesji wykładowych i trzy równoległe seminaria do wyboru, a także panel TED. Nie zabraknie również czasu społeczności oraz integracji w chill zone (tym razem w nowym miejscu) oraz chwili wyciszenia w strefie modlitwy (prayer zone).- skopiowałem to.


 


Tak, a więc były te wszystkie spotkania. Nie opisałem jeszcze dwóch wykładów, ale to później.


Było zaprezentowane „Grom” – grupa radykalnej odnowy misyjnej, GT – generacja T, prowadzona bardziej po szkołach i Akademickie Spotkania Biblijne – dla studentów.


akademickie spotkania
G.M.B. Musisz komuś służyć
rowerowe zasady na drodze
Nick w akcji
coś dla wyobraźni
FAR www
O wierze i czekaniu - Zbigniew Miksa Blog
gry planszowe
Każdy student




Wykłady miał jeszcze M. Chrząszcz. o działaniach misyjnych i potrzebie bycia kreatywnym.


 


Wojciech Gajewski w temacie: Bóg prowadzi swój lud dla swojej chwały i celu, ale dla mnie to było troszkę tak, że gdy Bóg umieścił nas w danym przedziale czasu to ma dla nas zadanie do wykonania.


 


Czy były potem jeszcze jakieś wykłady? Raczej nie. Byłem wcześniej na seminarium na temat Hojności. Prowadził Paweł Kugler. Pamiętam jakie fragmenty wzięliśmy pod uwagę. O ofiarności Dawida na budowę świątyni.


Pod wieczór tego samego dnia, była jeszcze integracja i nie wiem gdzieśmy to zmieścili, ale było jeszcze wyjście na miasto grupami. Poszliśmy do cukierni. Przed późną nocą.


 


Po drodze zauważyłem małą dziewczynkę na wózku z rodzicami, przejechałem przez ulicę i przywitałem się. To pamiętam z tego wypadu.


Następnego dnia miałem nadzieję, że zahaczę jeszcze trochę nabożeństwa, ale musieliśmy się wyrobić na pociąg do Gdańska, więc Jacek szybko nas podwiózł na PKP i ruszyliśmy.


 


Znaleźliśmy fajny przedział. Niemal pusty i dobrze.


Gdy przyjechaliśmy na miejsce, czekali na nas Mama i Tomek. Gdy przyjechaliśmy do kościoła była już końcówka, ale przywitaliśmy się ze wszystkimi. Wszystkimi, którzy wyszli z budynku.


 


W domu u wujka były odprawiane urodziny. Dostał wujek parę prezentów. Ważniejsze jednak było spotkanie się z rodziną.


 


Pogadałem z Olą o rowerach. Wydaje mi się lub nie, bo to się spełniło, że wysłuchana została moja modlitwa.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]