wagonman345 | e-blogi.pl
jezioro i koncert TGD 2013-06-25

Ho ho od ostatniego wpisu wiele się zdarzyło. Byłem na przykład nad jeziorem z Tatą pod koniec dnia, a więc widać było piękny zachód słońca. Żar znikał minuta po minucie. No i te światło, bardzo lubię zachody słońca.


Tak pływając sobie na desce, leżąc i patrząc było coś niesamowitego. Po prostu pięknie. Nikogo nie było na plaży tylko my. Cieszę się na samą myśl jak sobie przypomnę. Tak leżąc na desce odcisnąłem sobie mostek, ale co  tam, mam teraz piękne wspomnienie w głowie.


Woda ciepła jak nigdy przedtem, miło było się zanurzyć. 


Wczoraj(niedziela) był niesamowity dzień. Pojechaliśmy na chrzest. Moja siostra się chrzciła. Był to chrzest na wyznanie wiary. Kolejne osoby, które wyznały Jezusa jako swojego Pana :) Po chrzcie był poczęstunek.


Z Kętrzyna pojechałem z rodziną do Olsztyna gdze był już wcześniej ogłaszany koncert TGD - Trzeciej godziny dnia.


Jeszcze przed koncertem poszliśmy do Internatu gdzie Zosia mieszkała. Położyłem się aby wyprostować plecy.


Tylko Zosia krzątała się po pokoju i porządkowała rzeczy.


Za jakiś czas mieliśmy wyjść i nieco pospacerować.


Pojechaliśmy na starówkę gdzie miał odbyć się koncert. Pospacerowaliśmy nieco, Oo i te knajpki Zosia opowiadała co i jak, do niektórych aż chciało sie wejść i posiedzieć, ale szliśmy dalej na starówce kocie łby. Musieli mnie ciągle prowadzić. Bardzo tego nie lubię, ale kocie łby to kocie łby sam z nimi nie daje sobie rady.


Zatrzymaliśmy się na zewnątrz przy jakiejś knajpce gdzie grał jakiś starszy pan na puzonie. Grał jakieś znane kawałki.


Jakiś czas później wybiła godzina dwudziesta. Poszliśmy więc pod scenę. – dosłownie. Gdy grali koncert ja miałem ich wszystkich naprzeciwko oczu. TGD na żywo do posłuchania to jest coś


Śpiewali i śpiewali te ich najnowsze kawałki – bardzo fajnie, ale też była taka piosenka jak „wiara czyni cuda”.


Ach te piosenki miło było patrzeć jak wszyscy się bawią na scenie. Śpiewając i skacząc z radości.


MateO też ewangelizował co mi samemu przypomniało, że Bóg trzyma mnie w swoim ręku


Boża łaska jest cudna w Jezusie Chrystusie


otrzymanie dyplomu 2013-06-14

Dobra czas wtłoczyć tu nieco nadziei. Chcę wam dzisiaj opowiedzieć o moim kolejnym pobycie w Poznaniu. Moja najmłodsza siostra dostała zaproszenie na wystawę sztuki w tym wielkim mieście. Więc miałem dwóch kompanów gdy jechałem ostatni raz do mojej szkoły


Było trochę tarabanienia się po pociągu. Mama zaradna osoba spytała się czy nie moglibyśmy skorzystać dla przedziału matki z dzieckiem. Konduktor była tyle uprzejmy, że specjalnie nam go otworzył. I jakoś poszło. Podróż mijała całkiem przyjemnie. Troszkę się dłużyło, ale koniec końców dojechaliśmy do Poznania. Odebrał nas szwagier.


Mama moja małą siostra i ja śpieszyliśmy się na wystawę sztuki, na którą zaproszono nas jak byliśmy ostatni raz u mojej siostry. Oj było nieco kluczenia zanim dojechaliśmy na miejsce.


Sztuka jaką mieliśmy tam oglądać, okazała się w naszych oczach jakąś parodią. Ciężko było cokolwiek podziwiać. Wystawa była w kilku pawilonach do których prowadziła droga dla mnie niedostępna. Posiedziałem sobie na dole przy wyjściu, gapiąc się na jakąś prezentację sztuki. Która nie wciągała.


Poszczególne gobeliny miały jakiś urok.


Po czasie w galerii poszliśmy do mieszkania. Po południu czekał na nas English clab.


Temat było mediach.


                                               Spotkanie z mojej perspektywy wyszło bardzo miło.


Później po kolejnym kluczeniu tramwajami wróciliśmy do mieszkania. Rano pojechaliśmy do Gniezna gdy dojechaliśmy było jeszcze przed wykładami. Wykjne ład był o listach w Biblii. Była praca domowa z opisania poszczególnego listu. Wybrałem pierwszy list do Tesaloniczan.


Obawiali się czy ci co umarli, wierzący, zmartwychwstaną gdy przyjdzie Pan Jezus. Porzucili też pracę  pełni obaw o dzień Pana. Paweł uspokaja ich, że ci co umarli wierząc w Jezusa Chrystusa zmartwychwstaną.


Samo przygotowywanie tej pracy, podniosło mnie na duchu.


Pod wieczór wróciliśmy do Poznania. Dwie moje siostry zjechały z koncertu ewangelizacyjnego, który odbył się gdzieś w Polsce. Sobota był to 8 czerwca urodziny jednej z moich sióstr. Zrobiliśmy sobie mała uroczystość. Kolacyjne kanapki ciastko i te sprawy.


Następnego dnia wyjechałem znowu do Gniezna na dalsze szkolenie.


Pamiętam coś z indukcyjnego studiowania Biblii, ale też pamiętam, że był to dzień zakończenia całego Instytutu Katechetycznego w tym roku.


Dostałem też dyplom ukończenia. Wszyscy się cieszyli ja też.


Po przyspieszonym wręczeniu dyplomu śpieszyliśmy się na pociąg, który dojechał z nami do Olsztyna, gdzie była przesiadka, a potem do Giżycka.


dzień dziecka 2013-06-10

Czas na kolejny wpis, tym razem chcę wam opowiedzieć o Dniu dziecka, który miał miejsce, jak to jest w kalendarzu – 1 czerwca. Mój zbór zaplanował na ten dzień różne atrakcje dla dzieci, a że zborek w Giżycku nie jest duży, to też mało w nim dzieci.


Pomysł o dniu dziecka mimo wszystko, nie wygasł. Było wiele planowania przed, wiele modlitw co poskutkowało zrealizowanym przedsięwzięciem. Zaproszono też ludzi z pobliskich zborów.


Przybyli i to bardzo licznie w sumie było nas 180 osób.


Wszystko miało odbyć się na podwórku, w razie niepogody zabawę planowali w budynku kościoła.


Jednak modlitwy zostały wysłuchane i słońce było na cały dzień dziecka.


Po posesji kościoła były porozwieszane balony. W kilku różnych miejscach były bazy gdzie dzieci bawiły się. I tak jak mówię zabaw była cała masa od przeciągania liny z podziałem na drużyny po bieganie i przebieranie się w przedziwne ciuchy. (Jeździłem z kamerą i to wszystko nagrywałem)


Po południu był czas na obiad. Muszę przyznać że był strasznie pyszny. Kotlety i jakieś super roladki aż miło było uczestniczyć w jedzeniu.


Po wszystkim oszałamiający poczęstunek. Ciast i ciasteczek było tak wiele rodzajów, że ciężko je było policzyć. Pychota.


Po słodkościach, które były podane na zewnątrz, przyszliśmy z powrotem na miejsce do kościoła gdzie był wystawiany teatrzyk z udziałem mapetów. – dzieciom bardzo się  spodobał.


Przedstawienie było wystawione przez zbór z Białegostoku.


Przedstawienie dotyczyło, takich jak to tata określił moralnych rzeczy. W przedstawieniu akurat był poruszony temat kłamstwa. A sprawa była związana z kradzieżą pieniędzy i o nazwaniu tego grzechem – czymś co jest zawsze sprzeczne z wolą Bożą.


Po przedstawieniu był pokaz talentów. Mniejsi grali na skrzypcach jakieś wyćwiczone utwory. – mało co z tego pamiętam bo piszę to tydzień po, ale wiem, że występy wyszły bardzo ładnie.


Oprócz tego ja jeszcze wiozłem udział w show. I popłynął bit boks w mikrofon. Na końcu chciałem już schodzić, ale wyskoczył jakiś gość i powiedział, że może rapować do mojego bitu więc polecieliśmy z występem. Bardzo miło się poczułem.


Gdy nowy bit do rapu wykułem


Po występach był czas na pożegnanie. Co zajęło kolejne dzieścia minut :)


Za oknem leje dlatego mogłem skończyć ten wpis  


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]