wagonman345 | e-blogi.pl
będąc uśmiechniętym - podróż do Poznania 2013-05-31

i kolejna podróż za mną. Tym razem wyjechałem na zjazd szkoły w Gnieźnie i zgadnijcie co, znowu podróż miałem pociągiem. Nie bardzo co z niej pamiętam, bo to dla mnie kolejna strach, czy też ekscytacja, a muszę powiedzieć że ostatnio wychodzę ze strachu.


I stawiam na nowo kroki nadziei.


Wracając do mojego wyjazdu powiem, że w Poznaniu, do którego jechałem było niesamowicie miło.


Z początku jak przyjechałem na miejsce odebrała mnie i moja mamę, bo z nią ostatnio też jechałem, siostra i mój szwagier. Miło tak znów przyjechać do rodziny.


Po krótkim odpoczynku przyszli goście. Małżeństwo amerykanów, a przyprowadzili ich pewni misjonarze. Jak później dowiedziałem się z rozmów.


Przyjechali specjalnie po to, by dostać grę planszową od jej twórcy, mojego szwagra.


Był mały poczęstunek siostra zrobiła muf inki bardzo smaczne. Cieszę się z tego czasu jaki tam przeżyłem.


Jakoś później poszedłem na English clab to wolne rozmowy po angielsku. Między młodymi ludźmi. Niebyło jakiegoś przewodniego tematu tym razem, ale czas jaki tam zwykle spędzam zaliczam do niezapomnianego.


Po English clabie poszliśmy do jakiejś knajpy, ja chciałem do Mc. Donald’a, ale się nie udało.


Muszę przyznać, że fajnie mi się z nimi siedziało. Mając szklankę Coli.


Wróciliśmy dość późno byłem zmęczony. A rano czekała nas podróż do Gniezna.


Szybko wziąłem tabletki jakie potrzebowałem i poszedłem spać.


Następnego dnia gdy już słońce zaświeciło wyruszyliśmy na miejsce nauki do zboru w Gnieźnie.


Tam nieco stresu a ostatnio coś mi nie służy. Przywitaliśmy się serdecznie z innymi jakiś mały poczęstunek i zaczęliśmy naukę. Pamiętam jakieś poszczególne obrazy, ale niestety tylko tyle, a może i tyle.


Stres, czy nadmierny strach nikomu nie służy o tak, tego jestem pewien.


Lecz nawet i tam było miło.


Po południu zjedliśmy wspaniały obiad i jak zawsze przy obiedzie serwowano tam frytki. Po prostu super.


Pod wieczór wracaliśmy do Poznania.


W niedzielę pojechaliśmy na społeczność kościoła. Bardzo miło wspominam ten czas.


W niedzielę po południu było męskie i ba beczkowe spotkanie u mojej siostry w mieszkaniu. Temat : Jacy powinni być Boży faceci, a jakie powinny być kobiety. To był fajny czas z ludźmi z Poznania.


Wieczorem mieliśmy oglądać film Drzewo Życia, ale ja już byłem zmęczony i też większość już wychodziła.


Przespałem u siostry jeszcze jedną noc. W poniedziałek rano siedzieliśmy i nieco pogadaliśmy. Poszliśmy do Ikei siostra chciała coś kupić, ale w końcu zjedliśmy tylko ciepły posiłek i musieliśmy wracać. Pociąg mieliśmy z mamą do Giżycka po godzinie dwunastej. 


            Wszystko, choć w napięciu, było tak zaplanowane, że zdążyliśmy, uf co za ulga, teraz zostało tylko wrócić do Giżycka.   


 


 


wracając z basenu 2013-05-21

Wczoraj popołudniem byłem z Tatą na surfingu. To znaczy patrzyłem sobie z auta jak Tata śmiga z żaglem. Dobra  pogoda na popływanie mały wiatr i już żagiel rwie do przodu. Patrzyłem z wielką chęcią, choć mogłem w tym czasie słuchać muzyki. Ćwiczyłem bit box. Obiecałem jednej osobie, że wkrótce pojawi się do jednej piosenki. Nie chce się nie wywiązać. Zależy mi. Na pływanie mieliśmy niewiele czasu. Tata później miał spotkanie, więc zwieliśmy się po godzinie.


Na 19.50 chodziliśmy kiedyś z nurkami na basen. Od jakiegoś czasu skończyli sezon na basenie, i basen o tej godzinie bywa pusty. No i za pierwszym razem jak przyszliśmy na basen pod czas gdy powinni być nurki, rzeczywiście tak było, że ich nie było.


Teraz bywa po parę osób, ale nic nie zabierze radości z pójścia na basen i możliwości wygrzania się potem pod prysznicem, a sam basen jest fajny swoją drogą.


Jakiś czas temu wspomniałem Tacie o pizzy i zapomniałem o tym. Przypomniałem sobie jak znaleźliśmy się pod wieczór w knajpce, gdzie leciała francuska muzyka i był super smakołyk. Tata to umie robić Take niespodzianki. Było tak fajnie, że zapomniałem o czasie. Aż się mama  później dopytywała gdzie byliśmy.
A ja do niej na pizzy.


Naprawdę to miło wspominam.


W trakcie jedzenia czytaliśmy biblijne rozważanie, to też miłe wspominam.


Chcieliśmy później zawitać do Biedronki, ale już było zimno i zbierało się na burzę więc wróciliśmy do domu.


Siedząc z przyjaciółmi 2013-05-19

Wczoraj kolejne przygody. Była sobota, a więc było spotkanie młodzieżowe po południu. Nie mniej jednak poranek też zawierał coś miłego. Pojechałem bowiem na spotkanie moich przyjaciół na wózkach. Spacerowaliśmy po mieście w stronę molo, są tam remonty, tak wiec nie wszystko było dostępne i do przejazdu.


Patrząc z perspektywy czasu na moje spotkania z nimi, to spotykamy się dość rzadko, ale zawsze jest śmiech i jakieś wspomnienia. Marcin – jeden z nich – powiedział, że zabierze nas swoją łódką z Perkunowa. Już ostatni raz też o tym mówił, ale tym razem wierze, że uda nam się wybrać. Jedząc lody i tak gadając miło płyną czas. Molo to świetne miejsce do spotkań z przyjaciółmi.


 Czas nam się kończył. Spotkałem się z nimi podczas zająć z nauki jazdy na wózkach aktywnych. Jeździłem z nimi co najmniej ze dwie godziny, a i tak wydaje się to mało, bo był lekki rozgardiasz i na mieście zawsze wydaje się jakoś krótko.


Po wszystkim pojechałem po siostrę na PKP aby zabrać jej ciężki bagaż.
Ostatnio wszędzie jeżdżę moim rowerem doczepianym do wózka. Miałem ze sobą koszyk wiec byłem w pełni wyposażony, aby zabrać jej torby, a w razie czego chociaż jedną z nich.


Gdy dojechałem z siostrą do domu po niedługim czasie był obiad. Później mama zatrudniła mnie do wygniatania ciasta. Przy okazji to wyrabiania mięśni i niezapomniana, pożyteczna zabawa.


O godzinie siedemnastej trzydzieści mieliśmy spotkanie młodzieżowe. Zeszło się parę osób. Pośpiewaliśmy później mama podzieliła się wizją zorganizowania dnia dziecka na naszej posesji. Było na stole nawet coś do pochrupania, miło.


W dalszym ciągu wydarzeń obejrzeliśmy nagranie ze chrztu mojej siostry. Jakby ktoś się pytał był to chrzest na wyznanie swojej wiary przez zanurzenie i przy okazji słuchaliśmy świadectw nawrócenia do Jezusa.


Całe nagranie trochę trwało, w trakcie przyjechał mój Tata, który był na konferencji.


A teraz zagatka i innej beczki. Jak tłumaczy się nazwa miasta Kair?


Ostatni zjazd w szkole 2013-05-15



Kilka dni temu miałem zjazd. Ostatni! Szkoda, bo na zjazdach jest bardzo fajna atmosfera.


Pojechałem najpierw do Olsztyna pociągiem oczywiście, wycieczka bez przeszkód. Pogadałem nieco z rodziną, która siedziała obok, jechali po drodze do Kętrzyna. Siostra załatwiła kolegę z internatu, razem z nim dotarłem na miejsce, gdzie miałem przenocować. Pogadałem z nim jak to fajnie jest spotykać w pociągu różnych ludzi i przy okazji podróży zamienić z nimi parę słów. Cała podróż wtedy jakoś milej mija.


Później poczytałem nieco Tomka, Szklarskiego. Wychodząc z pokoju spotkałem przyjaciółki siostry. Pod wieczór przyszłą siostrzyczka po dniu w szkole. Uściskaliśmy się serdecznie. Pogadaliśmy nieco. Jutro trzeba było wstać wcześnie rano na pociąg w dalszą drogę do Warszawy na zjazd.


Rano mieliśmy lekki zapas czasu, zdążyliśmy.


 Usiedliśmy w jakimś przedziale.  Na śniadanie w pociągu zjedliśmy bułki przygotowane przez mamę jeszcze w domu, ach ten smak domu. Gdy dojechaliśmy na miejsce, z przedziału wynieśli mnie, już wcześniej, umówieni Sokiści. Jeden z nich mówi. „szczęście że nie jestem z tych co stawiają opór” Uśmiechnąłem się i podziękowałem  Poszliśmy później na kolejkę podmiejską, aby dotrzeć Radości – części warszawy, skąd miał nas zabrać przyjaciel, a oni za nami. Odpuścili sobie  dopiero po jakimś  czasie.


Okazało się, że przyjechał po nas jeden z wykładowców. Gdy dojechaliśmy na miejsce, przywitaliśmy się ze wszystkimi i szybko poszliśmy jeszcze na śniadanie, które  już na nas czekało.


Wiem to trochę dużo biorąc pod uwagę wcześniejsze bułki. Jakimś cudem zmieściłem wszystko.


Udaliśmy się potem na zajęcia. Był to zjazd ostatni, ale jeszcze ostatnie wykłady.


Trochę ze Starego Testamentu. Bardzo fajnie  czas płyną. Po wszystkim krótka przerwa na ciastko i można zamienić słówko z ludźmi. Chociaż muszę przyznać, że teraz bardziej starałem się ich słuchać.


Nie miałem siły na rozmowę.


Kolejne wykłady – Ks. Objawienia. Widać było, że wykładowca się przygotował. Bardzo się cieszę, że mogłem być na tym zjeździe jeszcze tyle ciekawego mnie czekało, a to dopiero początek. Jako, że był to ostatni zjazd przygotowali grali na Koniec – ach te pożegnania, ale póki co wiele przygód czekało mnie jeszcze podczas tej wyprawy.


Lubię bit boks. Podkoniec dnia dziewczyny sobie coś tam podśpiewywały, od razu podjechałem, żeby nieco z nimi poćwiczyć.
A jedna z nich w śmiech, bo wjechałem tak ni stąd ni zowąd mając bit na ustach. Bardzo fajny zjazd, tym bardzie, że da się kogoś rozśmieszyć.


Następnego dnia umyłem szybko głowę, ubrałem się. Ostatni dzień. Zapomniałem odłożyć kosmetyczki i z kosmetyczką pojechałem na śniadanie. I znowu te miłe towarzystwo sióstr i nie tylko, bo jeszcze cała reszta zjazdu. Bardzo miło.


Jeszcze dwa ostatnie, niestety, wykłady, ze starego i nowego Testamentu.


Zaskoczyło mnie jak wiele jest proroctw odnośnie Jezusa w Starym Testamencie i jak są dokładne.


Po wszystkim zrobiliśmy ostatnie zdjęcie. No i czas na zakończenie roku. Ależ to była wielka sala. Dzień wcześniej pisaliśmy test z listu do Rzymian. Nagroda – wycieczka do Izraela. Chciałem wygrać, no cóż nie udało się, ale cieszyłem się radością zwycięzcy przy dawaniu nagrody. Po uroczystości grill mm smakowało. Po wszystkim zaczęliśmy się rozjeżdżać, każdy w swoją stronę.


Ja wracałem z wykładowcą, jechałem na pociąg w Olsztynie. Podróż była super. Miło mi było jechać autem taki kawał drogi. Nie musiałem telepać się pociągiem – nie żebym coś do nich miał, ale akurat okazja. Po drodze słuchałem nieco o orłach jakie są na naszych terenach. – fajnie bo lubię drapieżne ptaki. W Olsztynie wsiadłem do pociągu dalej w drogę do Giżycka skąd zgarnęli mnie rodzice wyrwani z wesela.


 



e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]