wirusy kontra barterie i antybiotyk | wagonman345 | e-blogi.pl
wirusy kontra barterie i antybiotyk 2018-07-21


Chorowałem przez jakiś czas. A zaczęło się, od tego, że przeziębiony pojechałem nad jezioro jakieś dwa tygodnie temu. - tylko popatrzeć. 


 


Jadąc z powrotem do domu siedziałem na fotelu pilota, Okno było open. I wiało mi straszliwie, choć może znowu nie aż tak. 


Skutki tego przejazdu z otwartym oknem odczułem już pod wieczór tego samego dnia. Najpierw spotęgował się katar, a na samo pójście do łóżka jak siadło mi na ucho to myślałem, że padnę i od razu będę spać. 


 


Kilka pierwszych dni walczyłem o życie o własnych siłach wyposażony jedynie w bagnet - witaminy i tym podobne.


Gdy zdałem sobie sprawę, że sytuacja się wzmaga z wielkimi oporami byłem zmuszony sięgnąć po antybiotyk - o zgrozo. 


 


Uwaga, bo teraz zbliżam się do sedna tego o czym chciałem napisać.


 


Na potrzeby wizualizacji Mama stworzyła krótki teatrzyk jak to antybiotyk działa na wirusa. Mianowicie tak że kiedy wirus sobie szaleje po organizmie jak rozwścieczony niedźwiedź - tutaj mama podniosła ręce i i zaczęła kołysać się jak potwór wydając dźwięki typu Arrr arrr Coś w rodzaju potworków z reklamy strepsils intensive. 


No więc właśnie w takim czasie podany antybiotyk chodzi sobie spokojnie (w tej roli też gra mama) rozglądając się jakby tu zaatakować. Jak by nigdy nic z przyszykowaną spluwą. 


 


Tak może napisze jeszcze, że moja mama jest po przeszkoleniu na przedszkolankę. To było coś, widzieć jak tak dorośli mogą się znów bawić   


 


Dodaj komentarz


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]